Tokio Hotel!
2. Następne koleje losu
Kitty wyszła do sklepu. Musiała za kazaniem rodziców kupić pare rzeczy. Lodówka nagle zrobiła się pusta, odkąd do domu przyjechał jej brat. Edi ma 17 lat i chodzi do szkoły w Berlinie. Dobrze się uczy więc go tam przyjeli. Odwiedza rodzinę tylko za sprawą jakiś świąt, lub w wakacje. Teraz aktualnie jest drugi dzień wakacji. Koniec szkoły i powrót brata, to dwie super rzeczy dla Kitty.
Oboje się kochają. Niemogą bez siebie wytrzymać, chociarz, czasami mają siebie dość. Teraz Kitty pędzi do sklepu, bo skoro widzą go pare razy w roku, to rodzice uznali, że jest gościem, i to ona będzie go obsługiwać. Do pewnego czasu będzie jej to pasowało, jak przypóściła, ale za jakiś czas postawi się rodzinie.
Weszła do jedynego supersamu w okolicy i postanowiła zrobić wielkie zakupy. Wzieła koszyk i zaczeła kolejno wrzucać do kosza co jej się tam na półce spodobało. Nagle zobaczyła w oddali Toma i Billa. Spóściła wzrok i próbowała jak najszybciej się ulotnić spośród tego regału. Pech chciał, że Tom ją zauważył. Uśmiechną się kpiąco i podszedł.
- Słyszałem, że nasz ukochany Edi wrócił?- zaśmiał się.
- Co ci do tego?- zapytała Kitty.
- A nic...tak sobie pomyślałem, że możnaby zrobić kolacje powitalną...co ty na to?- zbijał się.
- Wiesz...nie wpadłam na to...dobra myśl- przytakneła Kitty zbijając starszego Kaulitza z tropu.
Uśmiechneła się do niego cfaniacko i ruszyła dalej. Po chwili ją dogonił.
- To co...gdzie, kiedy i o której mam być?- zapytał. Teraz Kitty została zbita z tropu. Zatrzymała się przy jednej z półek, udając, że czegoś szuka.
- No odpowiedz..- ponaglił ją.
- Nie masz nic innego do roboty, tylko łażenie za mną i snucie jakiś domysłów?- zapytała gniewnie.
- A nie mam..- powiedział.
- Bill, możesz zabrać go odemnie?- poprosiła młodszego z braci.
- Tom daj jej spokój i chodź już- powiedział Bill.
- Co to? Spółka Bill i Kitty?- zapytał z irytacją.
- Daj spokój!- krzykneli równo Bill i Kitty.
- Chyba jednak tak!- powiedział, gdy Bill i Kitty spojżeli na siebie.
- Zamknij się i idź gdzieś indziej.- powiedziała Kitty przez zaciśnięte zemby.
- Gdzie?- zapytał
- Gdzieś gdzie nie ma mnie i mojej ręki..- powiedziała.
- Dobra, dobra...tylko nie po twarzy!- krzykną i poszedł do regału na przeciwko.
Kitty rzuciła przelotne spojżenie na Billa. Uśmiechneła się do niego niepewnie i ruszyła dalej. Miała wrażenia, że Tom za nią idzie. Szybko dokupiła jeszcze pare rzeczy i ruszyła do kas. Trochę postała w kolejce. Za nią oczywiście staną Tom, a wraz z nim Bill. Nie reagowała na Tomowe zaczepki. Oglądała jakąs gazetę, którą też kupi.
Po chwili z 5 siatami zakupów opóściał sklep. Ruszyła powoli do domu. Po drodze spotkała Ediego, który pomógł jej w niesieniu zakupów.
- I co tam?- zagadał.
- Dobrze...szkoła ok, rodzice w miarę, przyjaciele też dobrze..- wyliczała.
- A wrogowie?- zapytał.
-Czyli?- spojżała na niego.
- Tom i Bill- powiedział wskazując głową za siebie. Szli za nimi.
- Źle...- odpowiedziała i spojżała na swoje buty.
- To znaczy?- dopytywał się.
- Hamscy...zwłaszcza Tom...- powiedziała.
- Co ja?! Zawsze ja!- usłyszała Toma za sobą.
- Co podsłuchujesz?!- odwróciła się z impetem i krzykneła. Edi przyglądał się tej konwersacji, tak samo jak Bill.
- Szłem za tobą! Mówisz za głośno...i do tego plujesz!- powiedział zaczepnie.
- Ja pluję?! Idiota!- powiedziała ze łazmi w oczach i pobiegła do domu.
Wpadła do domu z impetem. Mało co nie rozwaliła drzwi i niezamykając ich pobiegła na górę do pokoju. Opadła na łóżko i zakryła głowę poduszką. Płakała w prawdzie cicho, ale mocno. Po chwili cała poduszka była mokra.
Edi wszedł do pokoju. Usiadł koło niej na łóżku i pogłaskał po plecach. Było mu żal siostry. No ale nia mógł nic zrobić. Kitty spojżała na niego mokrymi i spuchniętymi oczami. Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie.
- Dlaczego on mi dokucza..- zapytała szeptem.
- Niewiem..- edi wzruszył ramionami.
- Chciałabym, aby przestał...- odparła po chwili. Jej oczy znów się zaszkliły.
- Nie warto się nim przejmować...- powiedział Edi i pocałował siostrę w czoło.
- Dzięki, że przyjechałeś....brakowało mi brata..- powiedziała uśmiechając się.
- Nie ma za co...kocham cię siorka i zawsze możesz na mnie liczyć..- powiedział.
- Ty na mnie też- powiedziała i przytuliła go.
- Chodź się przejść...może lody czekoladowe?- zaproponował.
- Sama niewiem...- odparła.
- Ja stawiam- zachęcił.
- No dobra...tylko się poprawię- zaśmiali się.
Kitty poszła do łazienki. Zmyła twarz zimną wodą i zrobiła mocny makijaż. Zeszła na dół.
- Idziemy?- zapytała.
- Chodźmy!- powiedział.
- A wy gdzie?- zapytała matka.
- Na lody.- powiedział Edi i wyszli.
- To gdzie idziemy...do Filipa czy do Algidy?- zappytał.
- Do Filipa...tam są lepsze..- powiedziała stanowczo Kitty.
- Jak sobie życzysz...- powiedział i skierowali swoje kroki w stronę restauracji.
Weszli do środka. Kitty złożyła zamówienie i poszła zająć stolik. Pech chciał, że w restauracji byli Tom i Bill, a jedyny wolny stolik był za nimi. Kitty westchneła i pewnym krokiem ruszyła do stolika.
- Hej...- powiedział Bill.
- Hej..- odparła i usiadła za nimi.
- Jestem..masz..- powiedział Edi przynosząc salaterki z lodami.
- Dzięx!- powiedziała i zatopiła w nich łyżeczkę.
- To co porobimy jutro?- zapytał Edi znad lodów.
- Może basen, albo rowery?- zastanawiała się na głos.
- Wolę basen....- odparł Edi i spojżał za okno.
Nagle osłupiał. Kitty podążyła za nim wzrokiem. Zobaczyła jego byłą Elizę. Szła w ich stronę. Edi nie wyglądał na zadowolonego.
- Chcesz stąd iść?- zapytała.
- Nie...pogadam z nią...- powiedział.
- Napewno chcesz?- zapytała.
- Tak..a ty pogadaj z Bliźniakami....chyba musicie sobie coś wyjaśnić, bo się tu ciągle patrzą.- powiedził.
- Dobra...to ja idę do nich..- powiedziała gdy Eliza podeszła do stolika.
- Hejka!- powiedział zajmując jej miejsce.
Kitty podeszła do stolika chłopaków.
- Można?- zapytała.
- Jasne...zawsze!- powiedział kpiąco Tom.
Kitty go olała i usiadła naprzeciwko nich. Zaczeła kończyć swoje lody. Nagle podniosła wzrok i napotkała spojżenia chłopaków.
- Co?!- zapytała.
-Nic...- powiedział Tom śmiejąc się.
- Musisz być taki?- zapytała odkładając łyżeczkę.
- Jaki?- zapytał.
- Chamski egoista..- odpowiedziała.
- No niestety...taki juz jestem...- powiedział.
- Tom proszę...zmądrzej..- powiedziała.
- A co?- zapytał głupio. Kitty spojżała błagająco w stronę stolika brata.
- Nic...czemu ty mnie tak nienawidzisz?- zapytała, a łzy zaczeły jej się zbierać w oczach.
- Nie myśl, że mnie weźmiesz na łzy- powiedział.
- Nawet nie chcę.- powiedział a wstając. Złapał ją za ręke.
- Sorry...masz rację...przepraszam..- powiedział.
- Naprawde?- zapytała.
- Nie!- powiedział i zaśmiał się. Kitty walneła go z calej siły w twarz i wybiegła.
********
Komentować, nie krępować sie! :)
blackangel-th 5/11/2006 10:16:35 [komentarzy 2] Komentuj
1. sam początek
Kitty właśnie szykowała się na obiadek do Kaulitzów. No w sumie na kolacjo-obiadek, bo jest już 18. Nienawidziła tej rodziny, a już najbardziej jej "debilnych" bliźniaków. Bill i Tom byli dla niej najgorszą parą rodzeństwa jakich znała. A znała ich dosyć długo. Tom i Bill są od niej o rok starsi. Zawsze w szkole na przerwach dowalają sobie "komplementami", w stylu " Co za ćwok!", " Gówniara", " Pedałki", itp. Dziś zresztą też się pokłócili.
Kitty wzieła najgorsze ubranie jakie miała w szafie, czyli stary dres. Na głowę założyła czapkę z daszkiem. Wyglądała jednym słowem jakby wróciła właśnie z joging'u.
- Kitty, gotowa jesteś? Wychodzimy.- powiedziała mama zaglądając do jej pokoju.
- Tak.- powiedziała Kitty i ruszyła za mamą na dół.
- Znowu się tak ubrałaś?- zapytała.
- Daj jej spokój...niech się ubiera jak chce...- powiedział tata.
- Ale ja się potem za nią wstydzę...- powiedziała z żalem mama.
- Już ci mówiłam, że nie muszę iść.- wtrąciła się Kitty
- Musisz, i koniec...a ty daj już spokój z tym " wstydzę się za nią"- powiedział tata.
- Dobra...chodźmy.- powiedziała mama, krzywo patrząc na ojca i wyszli.
Po drodze do Kaulitzów szli cicho. Zresztą, Kaulitzowie mieszkają dwa domy dalej, więc nie było sensu nic gadać. Mama zapukała do drzwi. Tata w tym czasie poprawiał krawat.
" Co za cyrk.."- plomyślała Kitty, gdy nagle drzwi otworzyły się. Za nimi stała pani Kaulitz.
- Cześć! Wchodźcie..- zaprosiła ich z promiennym uśmiechem do środka. Każdemu dała buzi w policzek i zaprowadziła ich do salonu. Ku ich zdumieniu znajdowała się tam jeszcze jedna rodzina. Państwo Sergano wraz z córką, Lesly. Lesly była przyjaciółką Kittyi, ale i braci Kaulitz. Często stawała po ich stronie, przez co ostatnio były skłócone. To jeszcze bardziej zdołowało Kitty.
- Cześć, kochani! Co za niespodzianka!- zaczoł się cyrk rodzicó Kitty.
Ona sama usiadła między Billem, a Lesly, bo tylko tam było wolne miejsce. Nie podnosiła głowy, wciąż wpatrując się w telefon. Pisała do Mike, jej przyjaciela. Kiedyś byli parą, ale doszli do wniosku, że miedzy nimi niema tego czegoś, i rozstali się jako przyjaciele.
"Co porabiasz? Ja siedzę na obiadku u Kaulitzów. Nudy, a w dodatku jest tu jeszcze Lesly z rodzicami. Odp."
- Napisała i wysłała.
Po chwili dostała raport, że Mike dostał sms'a. Rozejżała się po pokoju. Wszyscy siedzieli przy stole i zaczynali nakładać sobie jedzienie. Kitty straciła apetyt wraz z ukończeniam 13 roku życia, więc nałożyła sobie sałatki i nalała soku pożeczkowego. Po chwili dostała sms'a. Rozejżała się czy nikt nie słyszał, ale wszyscy byli tak zagadani, że tylko Lesly i Bill coś usłyszeli.
"Współczuję...chętnie bym cię z tamtąd wyciągną, ale mama dała mi szlaban...mogłabyś do mnie jutro wpaść?"
Kittyi zaczeła szybko odpisywać.
" Wpadłabym z chęcią nawet dziś....jasne, a o której?
- napisała i wysłała.
- Mogłabyś nie pisać sms'ów?- zapytała hamsko Lesly. Kitty zrobiło sie przykro.
- Pisuję z PRZYJACIÓŁMI...zawsze mam dla nich czas.- odparła.
- Mike? Z Mike'm piszesz?- zapytała.
- Tak..- odparła Kitty i schowała telefon do kieszeni.
- To jest twój przyjaciel?- zapytała.
- Musisz być taka chamska? Owszem pokłóciłyśmy się, ale ja cię nadal szanuję.- powiedziała Kitty.
- Przepraszam, masz rację..- powiedziała po chwili Lesly.
- Zgoda?- zapytała.
- Jasne -Lesly uśmiechneła się.
- Mam pytanie....- usłyszała głos Billa.
- Czego?- odparła chamsko.
- Co tak agresywnie?- rzycił z drugiego końca stołu Tom.
- Zamknij się...nie z tobą gadam.- powiedziała Kitty.
- Złość piękności szkodzi, wiesz?- zapytał Bill.
- A ty masz satysfakcję z tego, prawda?- zapytała. Lesly siedziała cicho.
- Prawda.- odpowiedział.
- Co chciałeś?- zmieniła temat.
- zadać ci pytanie..- powiedział.
- To już wiem..- przerwała mu.
- Nie przerywaj....powiedz mi...co Mike w tobie widział...jesteś brzydka, chuda jak patyk, masz brzydkie zielono-szare oczy..- wyliczał krojąc kotleta.
Oczy Kitty napełniły sie łzami. Wstała powoli.
- Przepraszam państwa...ja już pójdę mamo.- powiedziała załamującym się głosem, i nim ktokolwiek zareagował, wybiegła.
Wiedziała gdzie biec. Do Mike'a. Pobiegła przez park. Po chwili stała już pod jego domem. Zapukała do drzwi. Otworzyła jej mama Mike'a.
- Jest Mike?- zapytała lykając łzy.
- Dobrywieczór, kochanie...tak, jest u siebie...wejdź do niego..- powiedziała jego mama.
Dała jaj tylko jeszcze chusteczkę i wpóściła do środka. Kitty odrazu pobiegła na górę. Zapukała do jego pokoju.
- Proszę!- usłyszała i weszła.- Boże Kitty, co się stało?- zapytał widząc jej łzy. Podbiegł i ją przytulił.
- B-bill...on- zaszlochała.
- Nie, nic nie mów....dokuczła ci?- zapytał.
- Tak i nie....zapytał c-co ty-y we...we mnie widziałeś...ż-że ja j-jestem...jestem beznadziejna...- powiedziała dławiąc się łzami.
- To nie prawda....on jest głupi..- powiedział.
Chwilę siedzielio cicho. Mike całyczas ją tulił.
- Co ty we mnie widziałeś?- zapytała po chwili.
- Jesteś miła, inteligentna, błyskotliwa, masz ładne oczy...jesteś zgrabna...lubisz być w centrum uwagi...-zaczą wyliczać.
- Dobra, daj już spokuj..- zaśmiała się.
- A ty?- zapytał po chwili- co ty we mnie widziałaś?- zapytał.
- To co widzę teraz....przyjacielski, pomocny, kochany, zmysłowy, pociągający, przystojny...- powiedziała nadal go tuląc.
- Kitty...ale ty wiesz, że my już nigdy nie będziemy razem?- zapytał.
- Wiem..- odparła.
- To ok...odprowadzę cię do domu, ok?- zaproponował wstając.
- Dobra..- uśmiechneła się.
Weszli na dwór. Mama Mike'a zgodziła się żeby ewentualnie ją odprowadził, ale zaraz ma wrócić. Po drodze do jej domu szli w ciszy. Pod drzwiami jej domu pożegnali się buziakiem w poliko i Kitty weszła do środka. Jej rodziców nie było jeszcze w domu. Przebrała się w pidżamę i bez żadnych ceregieli poszła spać.
*******
Bill spojżał jak Kitty wybiega z oczami pełnymi łez. Spojżał na Lesly. Pokręciła głową z niezadowolenia, za to Tom pokazał kciuk do góry. Bill już sam nie miał pojęcia co o tym myśleć. Wie jedno. Dokuczanie Kitty już nie przynosi mu takiej radości jak dawniej. A teraz to już zniżył się do najniższego poziomu.
Wstał i wyszedł. Szedł za nią i widział jak zanosi się płaczem. Było mu jej żal. Nie, nie chciał się z nią godzić....nie ma mowy. On poprostu uważa,że dokuczanie jej jest w penym rodzaju niedojżałaym zachowaniem. Zrozumiał, że jak się kogoś nie lubi, to się na niego nie zwraca uwagi.
Zobaczył jak Kitty puka do domu Mike'a.
" Mogłem się domyślić"-pomyślał i zawrócił do domu.
*******
Kitty wstała leniwie przecierając oczy. Przypomniała sobie o wczorajszym zajściu. Miała po dziórki w nosie chamstwa. Chciałaby Bill i Tom przestali.
Poszła do łazienki umyć się i ubrać. Postanowiła sobie, że pogada z nimi, albo będzie ich omijać, szerokim łukiem. Zeszła na dół do kuchni. Zrobiła sobie kawy. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Zdziwiona, tym, że ktoś może chcieć ją odwiedzić poszła otworzyć. Ku jej nieszczęściu za drzwiami stał Bill.
- Chciałem cię przeprosić....zachowałem się niedojżale...wybaczysz?- zapytał dając jej róże.
- Wejdziesz?- zapytała biorąc kwiat.
- Chcętnie...- powiedział i wszedł.
- Tam jest salon...zaraz przyjdę...chcesz coś do picia?- zapytała Kitty.
- Coli..- powiedział i ruszył do salonu.
Kitty zaskoczona weszła do kuchni. Takiego zwrotu akcji jeszcze się nie spodziewała. Wstawiła kwiatek do wazonika i wzieła Cole z lodówki, no i swoja kawę. Ruszyła do salonu. Bill siedział na kanapie. Kitty podała mu napuj.
- Kitty...ja naprawdę się źle czuję, z tym co wczoraj zrobiłem....to, że tu przyszedłem po wybaczenie nic między nami nie zmieni...pozostanie tak jak było...tyle, że bez mojego dokuczania...- powiedział gdy Kitty usiadła.
- Bill...ja sama niewiem jak mam to zrozumieć....najpierw mi dokuczasz, potem mnie śledzisz...tak widziałam cię...- dodała gdy podniusł wzrok znad swojej puszki Coli- a teraz przeprasasz, i mówisz, że nadal będziemy wrogami, ale nie będziesz mi dokuczał.- ciągneła wywody.
- Kitty, ale ja...- zaczą.
- ćśiiii...daj spokuj...wybaczam ci...- przerwała mu.
- Dzięki....to ja juz pójdę...- powiedział niepewnie.
- Jak chcesz...- powiedziała Kitty.
- No chyba nie chcesz żebym tu zostawał..- powiedział.
- No nie chciałabym..- przytakneła.
- To ja lecę...pa- powiedział i wyszedł.
Zostawił Kitty z wielką burzą myśli. Wpatrywała się w jeden punkt i popijała kawę. Naprawdę nie wiedziała co o tym myśleć.
***********

blackangel-th 4/11/2006 09:17:14 [komentarzy 3] Komentuj
Lay by Penalty
More?==>click!